Rozdział dedykuję przede wszystkim Wrath'ci i Luniaczkowi. Dziękuję wam. Dziękujcie im, bo dzięki tym bliskim mi ludziom nie usunąłem tego bloga na stałe.
-----------------------------------------------------
Nikt nie wiedział co zdarzyło się tamtej nocy. Niemal każdy uczeń, nauczyciel i pracownik Hogwartu widział ten przerażający znak na niebie. Kto mógł go tam przywołać? Czyżby miała to być groźba od samego Czarnego Pana? Wszyscy zadawali sobie milion pytań dotyczących tego. Twarze większości uczniów malowały przerażenie, inne zaś zainteresowanie, zaciekawienie...Mimo to wszyscy mieli grobowy nastrój. Atmosfera na Wielkiej Sali zmalowała utrapienie. Każdy patrzył po każdym, jakby szukając jakiejkolwiek odpowiedzi. Wzroki najczęściej padały na stół Ślizgonów. W końcu każdy słyszał, że Slytherin wychowuje złych czarodziei. Jednak przy śniadaniu Dumbledore wszystko wytłumaczył. Ale czy miał rację? Jak twierdził to głupi wybryk uczniów. Voldemort nie miałby czego tutaj szukać. A nawet gdyby miał, co było niejako niemożliwe, nie zdołałby przekroczyć progu bram. Hogwart to najbezpieczniejsze miejsce na świecie, zawsze tak powtarzał i był o tym przekonany.
Pomimo tego, iż brnął przez jeden temat, potrafił to przeciągnąć na pół godziny i nie zanudzić wszystkich zebranych na sali. Niemal wszyscy szanowali słowa dyrektora, więc uspokoiło to większość. Chociaż sam Albus nie był pewny, czy to nie była sprawka Czarnego Pana.
Podczas śniadania w sali nastąpiła cisza. Teraz mieli czas na przemyślenia. W każdej głowie rodziły się coraz to dziwniejsze myśli. Nie, to przecież niemożliwe. Dumbledore musi mieć racje. I na pewno ją ma. Ależ to logiczne nawet, w końcu skoro Ślizgoni są tacy źli, to na pewno sobie chce pozgarniać ludzi do armii. Oni coś knują. Trzeba będzie na nich bardziej uważać. Może i unieszkodliwić? Nie, przecież to złe. Ale jeśli ci źli zrobią to za nas? Trafią do Azkabanu, w końcu to tylko dzieci. Nie ma czym się przejmować. Świat magii jest bezpieczny. Są aurorzy. Ale czy silniejsi od nich? Otóż dlatego było tak cicho. Po śniadaniu uczniowie się rozeszli do swoich dormitoriów, gdzie wreszcie mogli wydusić z siebie swoje myśli, podzielić się nimi z kolegami, koleżankami.
Bellatrix weszła wraz ze swoją młodszą siostrą do pokoju. Oparła się o srebrzystą ramę łóżka i uśmiechnęła się zadziornie. Westchnęła błogo, czuła się świetnie. Jakby ten znak miałby być dla niej szansą. Szansą, na którą czeka już od dawna. Wszyscy na której jej zależało byliby z niej dumni. A najbardziej dumna byłaby ona sama. Chociaż większość uważa, że już jest wystarczająco pyszna. Opadła lekko na lnianą zieloną pościel. Szybkimi ruchami zdjęła buciki i westchnęła radośnie, patrząc w ciemny sufit.
-Aleś ty szczęśliwa - odezwała się blondynka, siedząc na łóżku oparta o ramę. - Jak nigdy w życiu!
-Dziwisz mi się? To jest właśnie ta szansa!
-Wiem. Od razu pomyślałam o tobie, gdy widziałam znak. - Uśmiechnęła się szeroko. - Może polubisz Malfoya przy okazji...
-Ty i ten Malfoy! - krzyknęła, śmiejąc się. - To się okaże, Cyziu. Może jest zupełnie inny, niż mi się wydaję.
Narcyza po chwili wstała z łóżka. W końcu najwyższy czas spakować się na zajęcia. Spakowała co trzeba i spojrzała na rozmarzoną siostrę. Nie potrafiła się nie zaśmiać, zarzuciła torbę na ramię i rzekła:
-Bello, czas wstawać. Zaraz zajęcia. - Zaśmiała się cicho i wyszła.
Jednak Panienka Black nie raczyła szybko ruszyć swojego zgrabnego tyłka z pościeli. Patrzyła ciągle w górę rozmarzona i śmiała się pod nosem. Jednak wiedziała, że im szybciej miną zajęcia tym prędzej się dowie ile jej marzenia są warte. Wstała na równe nogi i z nosem uchylonym ku górze zeszła do Pokoju Wspólnego. Było tam ślicznie. Srebrzyste filary idealnie pasowały do zamieszczonego na podłodze dywanu o kolorze szmaragdu. Stał też fotel i kanapa. Oba miały srebrzyste, przypominające węża podłokietniki. Zrobione były z ciemnego, zielonkawego materiału. Na kanapie były dwie poduszki o kolorze soczystej zieleni. Ściany ozdabiane mrocznymi obrazami dobrze nadawała się przy nierównym, szpiczastym suficie.
Młoda Ślizgonka miała już wyjść z dormitorium, kiedy usłyszała głos:
-Bella, zaczekaj no chwilę~ - Rudolfus wyszedł z pokoju chłopców, podchodząc do dziewczyny. Zaraz się odwróciła, a na jej twarzy pojawił się wyraźny grymas.
-Co chcesz? - mruknęła.
-No chodź, śliczna~
Bellatrix westchnęła tylko i odwróciła się napięcie, chcąc już wyjść, jednak on znów się odezwał:
-Mam coś, co cię zainteresuje! - Wyciągnął zza pleców czarne, koronkowe damskie majtki. W jednej chwili oczy dziewczyny zrobiły się wielkie. Szybkim ruchem odebrała coś, co wyraźnie należało do niej.
-Czy tobie jest życie miłe, chłoptasiu? - warknęła, wyciągając różdżkę.
-Mam tego więceeeeej~ - Zaśmiał się głośniej, pokazując kolejną bieliznę, znów czarną. Tym razem Ślizgonka jednak nie była łaskawa i potraktowała chłopaka drętwotą. Nie zdążył się obronić i padł ogłuszony. Podeszła do niego i szybko zabrała co swoje, zanosząc pośpiesznie do pokoju. Aczkolwiek jak już wróciła czerwonowłosy zdążył się rozbudzić. Warknęła na niego i już przygotowała różdżkę. On również.
-A wiesz, że mam tego więcej? - Zaśmiał się zadziornie, na co ona się skrzywiła wyraźnie. Już miała rzucać na niego zaklęcie gdy ich kłótnie przerwał inny głos:
-Czy nie powinniście iść na zajęcia zaraz? - westchnął cicho i poprawił swoje już długie włosy. - Jeśli zaraz nie przestaniecie się kłócić i nie pójdziecie na lekcje to będzie źle.
Odsunęli się niemal natychmiast od siebie i pochowali broń do kieszeni. Malfoy właśnie wychodził na zajęcia, więc podszedł do Belli i wyszeptał jej na ucho "Po lekcjach czekaj na mnie na błoniach. Będziesz zadowolona.", po czym odszedł. Na twarzy dziewczyny niemal od razu pojawił się szeroki uśmiech. Zebrała się pośpiesznie wtedy i wyszła z dormitorium, kierując się korytarzami do sali.
***
Przyszła na błonia. Usiadła powoli na trawie, poprawiając swoją spódniczkę. Uniosła nos ku górze, obserwując jak białe obłoki powoli wędrują ku niebu. Jej głowę badały tysiące różnych myśli. W sumie to nigdy go nie wiedziała, jednakże wielbiła jego osobę, tworząc sobie wyidealizowany obraz. Tak bardzo nie mogła doczekać się tego momentu, kiedy go ujrzy. Kiedy wreszcie jej marzenie się spełni. Z jej czarnych oczu można by było odczytać ekscytacje czy uniesienie, które były bliskie euforii. Jej uśmiech okazywał dumę i pewność siebie. Przymknęła oczy, oddając swoją bladą twarz fantazji wiatru. Teraz poczuła jaki dzisiaj był przyjemny wiatr, który bawił się jej włosami. Po chwili usłyszała drobne kroki. Otworzyła od razu oczy i gwałtownie spojrzała w stronę, gdzie słyszała dźwięki. Jednak wcale nie znalazła tam Malfoya, na którego czekała. W jej stronę podążał młody Black. Kompletnie się go tutaj nie spodziewała. Patrzyła w jego stronę zaciekawiona. Gdy był już przy niej tylko oparł się o drzewo, patrząc gdzieś w bok.
-Szukasz tutaj kogoś? - Spojrzała na niego, poprawiając spódnicę.
-Nie. Czekam na Lucjusza - mruknął tylko cicho.
-Na Lucjusza? - Uniosła wysoko jedną brew i wstała. - Ty? Mam rozumieć, że w tej sprawie co ja?
-Tak - odparł krótko. Dziewczyna zamilkła, wyraźnie zdziwiona tym. W końcu Regulus zawsze był spokojny...A jeśli po prostu Lucjuszowi chodziło o coś innego? Sama nie wiedziała co o tym myśleć. Trochę się bała. Chociaż...to uczucie raczej strachem nie było. Tak, ona była zawiedziona. Rozczarowanie mieszało się ze zdziwieniem. Aczkolwiek nie mogła z tym nic zrobić. Pozostało jej czekać na blondyna. Wtedy wszystko się wyjaśni.
-Stało się coś, kuzynko? Dziwnie wyglądasz jak na siebie. - Oderwał ją nagle od wszystkich myśli.
-Nic. Zamyśliłam się po prostu. W ogóle nie miałam okazji, ale teraz mogę spytać - zaczęła - co się stało z Syriuszem?
-Hmh. Nie warto o tym rozmawiać - odparł cicho.
-Oj no weeeź~ pochwal się~ - Wyszczerzyła się zaczepnie. - To twoja zasługa, nie?
Jednak chłopak tylko westchnął, omijając odpowiedzi.
-No mów. Ja tobie nie dam spokoju, nie myśl sobie, młody~ - Zachichotała wrednie.
-Co chcesz dokładnie wiedzieć? - Westchnął zrezygnowany.
-Wszystkie szczegóły.
Spojrzał na nią niezadowolony i zamilkł ponownie. Widocznie chciał ominąć ten temat. Ale czy przy Bellatrix da się zrobić coś wbrew temu, czego ona wyczekuje? Nie. A Regulus dobrze o tym wiedział. Westchnął tylko cicho, a dziewczyna już się niecierpliwiła. Chciała już go zmuszać do mówienia, gdy nagle obok nich zjawił się wyczekiwany przez obojga Ślizgon.
-Dobrze, że nie zapomnieliście - odezwał się blondyn.
-Malfoy, tak właściwie to po co się tu mieliśmy spotkać? - zapytała Bellatrix, wyraźnie oburzona.
-To się nie domyśliłaś? Miałem cię za mądrzejszą, ale cóż...chodźcie za mną.
Zdziwił się trochę, że z jego słów nie zrobiła afery. Ale wyraźnie się zamyśliła. Nie odezwała się już tylko podążała, gdzie prowadził ją i Regulusa Lucjusz. Po chwili zapomniała o wszystkim. O świecie. Znów stała się rozmarzona jak na lekcjach, na których ani przez sekundę nie mogła się skupić. Nawet nie zauważyła kiedy cała trójka znalazła się w Zakazanym Lesie. Rozglądała się jak głupia po drzewach. Szukała wszystkiego, co by mogło ją zainteresować. Czuła się tak dziwnie, a zarazem to uczucie było szczęśliwe, radosne. Po chwili już nie szła normalnie i spokojnie. Zaczęła podskakiwać i śmiać się pod nosem. Chłopcy ją olewali, w końcu u niej to było normalne. Szli dość długo, aż w końcu dotarli poza las, gdzie znajdowały się góry. Regulus i Bellatrix popatrzyli po sobie krótko. Lucjusz prowadził ich dalej. Ze zmęczenia dziewczyna przestała już skakać. Była coraz bardziej zniecierpliwiona tym wszystkim. Nie wchodzili na większe góry. W końcu w zasięgu wzroku pojawiła się niewielka chatka. Malfoy wyraźnie kierował się do niej, a reszta za nim.
-To tam? - burknęła Ślizgonka.
-Można powiedzieć. Nie denerwuj się już tak.
-Kiedy już się niecierpliwie! - krzyknęła dość głośno.
-Bądź ciszej, dobrze? Tak nie zrobisz na nikim wrażenia. Tym bardziej na Czarnym Panie.
-Pff, dupek. - Zaśmiała się cicho.
Zignorował to. W końcu przyzwyczaił się już do jej typowego charakterku. Po niedługim czasie stali już pod drewnianym domkiem. Lucjusz uprzejmie zapukał, po czym usłyszał niezbyt przyjaznym głosem 'Zapraszam', a drzwi otwarły się same. Trójka uczniów weszła do środka. Wnętrze chatki było bardzo skromne. Prawie nie do użytku. Chociaż i tak schludniejsza niż Wrzeszcząca Chata, ale to już swoją drogą. Przy stole siedział dorosły mężczyzna, który właśnie oglądał ich z góry do dołu. Rozejrzeli się jeszcze dokładnie i podeszli do tego stołu. Na przodzie stał Lucjusz.
-To oni - odezwał się blondyn. Wtedy mężczyzna znów oglądnął zebranych.
-Co to ma być? Ten chłopak nie wygląda mi na kogoś, kto mógłby zostać Śmierciożercą. - Pokazał palcem prosto na Regulusa, na co chłopak się wyraźnie skrzywił.
-Taka jest wola Czarnego Pana, chyba nie chcesz mu się sprzeciwić?
-No niech będzie - warknął cicho. - Tutaj macie świstoklika. - Pokazał im palcem starą lampę. - Zmykajcie.
Lucjusz pokręcił głową tylko i westchnął cicho, po czym spojrzał na Blacków.
-Jak nie wiecie o co chodzi, to po prostu chwyćcie się tego przedmiotu.
Bez wahania zrobili tak jak powiedział starszy Ślizgon. Chociaż Regulus był trochę niepewny. On jak i Bellatrix nie mieli pojęcia o tym. Jednakże po paru sekundach cała trójka po dziwnym przeżyciu znalazła się nad brzegiem rzeki. Obaj Blackowie nieprzygotowani na to padli na trawę całym ciałem.
-Mogłeś ostrzec - burknęła pod nosem i wstała, otrzepując się. A już po chwili ujrzała piękny, szlachecki dworek. Położony był on w malowniczym i klimatycznym miejscu. Dookoła znajdowały się puste, opuszczone pola. Niewielki gaj z różnorodnych drzew ochraniał dworek od drażniących promieni słonecznych, a w zimniejsze dni dodawały klimatu szeleszczących liści bądź gałęzi. Dalej można było ujrzeć pagórki, rodzące się w góry, a po drugiej stronie obszerny las. Rezydencja była ogrodzona żelaznym okratowaniem. Brama była dość szeroka i wysoka. Na słupach przy przejściu były dwie figury wężów ze ślepiami z prawdziwego szmaragdu. Dom został zrobiony z ciemnego marmuru, gdzie niegdzie pobielany wapniem. Powoli cała trójka podeszła do bramy, która automatycznie się otwarła, zapraszając do środka. Teraz mogli bliżej przyjrzeć się jak pięknie wyścielona była trawa. Znajdowały się tam liczne ozdoby i posągi, które w większości były wężami, rzadziej innymi sycącymi grozę zwierzętami. Gdy znaleźli się przy wejściu wielkie figury w kształcie smoków jakby spojrzały na nich, po czym ukłoniły się i zaprosili do środka.
Wnętrze było równie piękne. Jednak teraz nie to zajęło ich uwagę. Przed nimi ukazał się dość wysoki i dostojny mężczyzna, ubrany w czarny garnitur. Był bardzo przystojny. Piękny. Jego czarne głębokie oczy były takie tajemnicze, a uśmiech nie gorszy. Wypełniony szarmancją.On był niemalże identyczny, jakiego kreowała sobie Bellatrix w swojej młodej głowie. Głos także miał przepiękny, bo w końcu urzekł ich swymi słowami:
-Witam was serdecznie w szeregach Śmierciożerców.
Ani mi się waż usuwać bloga! Co ja będę wtedy czytać? Fantastyczny rozdział <3
OdpowiedzUsuńNie usunę :)
UsuńTo się bardzo cieszę :D
UsuńNa początku chcę podziękować za dedykację. To kochane. :3
OdpowiedzUsuńDobrze,że wplotłeś Toma w opowieść. Reguś może przestanie być tym głównym zuym i zdobędzie trochę pokory. Bellatrix wygląda na całą w skowronkach. Czyżby szykowało się coś więcej ?
Tia. Rudi z majtkami to niespodzianka. Totalnie ma być więcej takich jego zboczności ~!
Ogółem nota jest wspaniała. Będę cierpliwie czekać na następną. Chcę wiedzieć czy Syriusz wróci cały~
I jeszcze raz dziękuje. .u.
Jej, nawet nie wiesz jak Twój komentarz mnie cieszy. <3 może trzeba więcej razy dedykować? Nie no żart XD
UsuńRudi będzie zboczusiem strasznym, więc chyba Ci się spodoba :3
Postaram się w miarę szybko napisać drugą część, aczkolwiek nic nie obiecuję~
Dobrze,nie wiem. |D
UsuńŚpieszyć się nie musisz. Odzyskaj wenę,otrząśnij się.. itp itd.~
Nawet bardzo spodoba~ =u=
Cudownie~! *^* No i znowu piszesz tak jak kiedyś! Czyli świetnie :3 W każdym razie rozdział epicki i coraz bardziej się nakręcam na dalszą część~
OdpowiedzUsuńI jeszcze oczywiście wielkie dzięki za dedykację kochanie <33 To takie urocze ;w;
no, no, widzę, że z rozdziału na rozdział coraz ładniej opisujesz scenerie :) serio, idzie coraz lepiej. podoba mi się, bardzo intryguje :D czekam na więcej i mam nadzieję, że nie będę musiała czekać miesiąc XD
OdpowiedzUsuń// hermiones-diary
dawaj kolejny ;3
OdpowiedzUsuńRibellex3
spierdalaj.
OdpowiedzUsuńOoooj no kiedy nastepnyy? Nie moge sie juz doczekac :-D♥
OdpowiedzUsuńpiszę, piszę, przepraszam że tak długo czekacie :<
Usuń