-Słyszałaś? - odezwała się wrednym głosem z pobłażliwym uśmieszkiem młoda Ślizgonka. Zawsze była bezczelna i szczera do bólu, acz często wykazywała się elokwencją i klasą, jak na panienkę przystało. W końcu pochodzi z najbardziej szanowanego rodu czarodziei, co było niemal wypisane na jej zadziornej i bladej twarzy, którą ozdabiały kruczoczarne kosmyki włosów i śliczne, błękitne oczy, które na pozór wydawałyby się niewinne. - Nasz kochany kuzyn dostał chwilowo wolne od szkoły~ - zachichotała się pod nosem, kierując wzrok na swoją najmłodszą siostrę.
-Tak, Bello, kto by nie słyszał~ - przymrużyła swoje prawie identyczne jak u szatynki oczy i westchnęła cicho, przekładając w palcach swoje blond kosmyki. - Ciekawe, czy w ogóle wróci tutaj. - uśmiechnęła się delikatnie, nieco wrednie. Była bardzo podobna z charakteru do siostry chociaż wygląd w przeciwieństwie do siostry odziedziczyła po matce.
-Wiesz w ogóle co się stało, że miał wracać?
-Czy ja wiem... Pewnie Regulus coś wymyślił, żeby mu dopiec.
-I bardzo dobrze! Hańba mu za to wszystko. - warknęła pod nosem - Żeby aż tak plugawić nasz ród?! To nawet Dromeda nie jest taka. A sama wiesz, że z nią ledwo da się wytrzymać.
-A cóż ci da marudzenie, siostro?
-Marudzenie? - spojrzała nań surowo.
-Ah, nie chciałam, wybacz. - mruknęła tylko cicho. Było widać, że jest w innym świecie.
-Cyziu? O czym tak myślisz?
-Ja? - podniosła wzrok na Bellatrix - To nic takiego.
-Gdyby to było nic takiego to byś się tak nie zachowywała~ ja już cię znam. - uśmiechnęła się szerzej i usiadła obok niej, kładąc dłoń na jej ramieniu.
-To takie dziwne, gdy siostry nie potrafią ukryć nic przed sobą. - wymusiła delikatny uśmiech w jej stronę.
-No więc?
-Wiesz, że ja się tobie z wszystkiego zwierzam, ale się krępuję. Naprawdę nie potrzebuje twojej pomocy w tym, kochana. - delikatnie pogłaskała bladą dłonią powierzchnie policzka swojej siostry.
Jednak ta tylko wstała gwałtownie i uśmiechnęła się szeroko.
-Wiem już co cię tak trapi!
-Jesteś naprawdę okropna. - pokręciła delikatnie głową, jednak na twarzy został jej delikatny uśmiech.
-Nie martw się, ty także. A Lucjuszem się tak nie przejmuj.
Blondynka na same słowo swojego ukochanego zrobiła się delikatnie czerwona na policzkach. To było aż niemożliwe, prawie czytały sobie w myślach, wiedziały obie kiedy co czują, znały się na wylot. Więc było to niemal nie do pojęcia, gdyby którejś udało się drugiej skłamać. Idealne kochające się rodzeństwo, pełne zaufania.
-Strasznie mi na nim zależy... A on wydaję się taki obojętny... - westchnęła.
-Dobrze wiesz, że pozory mylą. Masz obok siebie żywy przykład - wyszczerzyła zęby i poczochrała ją po głowie.
-A jeśli on serio taki jest?
-To pójdź i spytaj.
-Jeszcze czego... - przekręciła wzrokiem i spojrzała na siostrę nieco poirytowana.
-Więc ja pójdę. - wstała radosnym krokiem, jednak nie zdążyła już pójść, gdy poczuła dość silny ścisk ręki na swoim nadgarstku. Spojrzała więc za siebie na swą siostrę.
-Głupia jesteś?!
-Nie mogę patrzeć jak stresujesz się przez jakiegoś pajaca! Rzygać mi się chce. - warknęła i usiadła ponownie obok niej.
-Bo się nigdy nie zakochałaś...
-Jestem zakochana, przecież wiesz. A i nawet jeden pierwszoklasista mi się podoba, ale to raczej tylko z wyglądu~ A ty powinnaś odpocząć. - westchnęła cicho, jednak po chwili się uśmiechnęła - I nawet mam pomysł~
-Huh? - spojrzała na swoją starszą siostrę.
Jednak Bellatrix nie odpowiedziała i tylko chwyciła delikatnie, chociaż stanowczo jej nadgarstek i przymrużając oczy wpiła się w jej usta. Oczywiście zaskoczona Narcyza momentalnie się od niej odsunęła i szarpnęła ręką mocno, że się jej wyrwała.
-Bello! - spojrzała na nią zaskoczona - Co to miało znaczyć?
-Oh, daj się ponieść... -zachęciła ją uśmiechem - Będzie przyjemnie i się rozluźnisz.
-Jesteś moją siostrą... - zaczerwieniła się cała na twarzy - W dodatku...siostrą, no, dziewczyną. - jęknęła zakłopotana i również tak spojrzała na nią.
-Nikt się przecież nie dowie. Przymkniesz oczkaaa~ - zachichotała cicho.
-Ty...Ty jesteś szalona i... ah, aż nie wiem co powiedzieć! Ale wiesz...skuszę się nawet. - uśmiechnęła się niepewnie.
Szatynka od razu przewróciła blondynkę i zawisła nad nią, chwytając jej zielony krawat.
-Ej! J-ja nie jestem gotowa! - chwyciła jej rękę
-Gotowa? Na co ty chcesz być gotowa? Może jeszcze zmienić bieliznę do tego chcesz, co~? - zaśmiała się i zaczęła rozpinać guziki na jej koszuli.
-Nie wiem czy wiesz, ale istnieje coś takiego jak wstyd... Ah, w sumie na co ja liczę.. - uśmiechnęła się delikatnie, już nie protestowała, ale widać było, że krępowała się przed siostrą.
Natomiast zaangażowana Bellatrix rozpięła już jej całą koszulę, zaczynając delikatnie muskać jej piersi ustami. Cyzia westchnęła wyraźnie zadowolona, na co jej siostra zaczęła już wykonywać pewniejsze ruchy. Zsunęła z niej spódniczkę i zdjęła koszulę, zostawiając ją w samej czarnej bieliźnie. Szatynka tylko delikatnie położyła swą dłoń na jej krocze, a młodsza panienka Black zgięła nogi w kolanie, chwytając kawałka pościeli w piąstkę i dokładnie zaczęła obserwować jej poczynania, zarumieniona i zawstydzona. Po chwili już poczuła jak dłoń powędrowała pod bieliznę, a gdy Bella się schyliła i zaczęła delikatnie ślinić jej ciało, chwyciła w ząbki jej stanik i wyszarpała. Dłonią ciągle pieściła jej łechtaczkę, na co ona reagowała głośniejszym i przyspieszonym oddechem, którego szatynka dobrze czuła na swojej szyi.
Bellatrix po chwili odsunęła się od jej piersi i wpiła się w jej usta, całując dość namiętnie... Nie wiadomo gdzie się tego nauczyła, w końcu nigdy nie miała chłopaka, ale cóż... Oczywiście nie odrywała dłoni, zaczęła pieścić ją coraz bardziej zmysłowo. Blondynka ledwo co odwzajemniała ten pocałunek, czując tam rękę siostry cichutko pomrukiwała w jej ustach i rumieniła się coraz mocniej. Nie spodziewała się, że będzie aż tak przyjemnie. Była już cała podniecona, w dole zrobiło jej się nieco mokro, co od razu przyuważyła Bella. Pozbawiła jej majteczek, kończąc powoli pocałunek, po czym wsunęła jej jeden paluszek do pochwy.
Młodsza siostra od razu poczuła rozkosz, miała tam tak wilgotno i ślisko, że szatynka szybko wsunęła drugi paluszek i zaczęła poruszać nimi dość szybko, w górę i w dół, ale także na boki. Narcyza czuła się wtedy błogo, czując każdy najmniejszy ruch jej palców, zgięła się delikatnie w łuk i zaczęła łzawić, oczywiście z przyjemności. Po chwili już poczuła znacznie szybsze, jednak i namiętniejsze ruchy. Głośnym sapaniom towarzyszyły cichutkie jęki coraz bardziej podnieconej siostrzyczki. Zgięła jeszcze bardziej kolana i ścisnęła mocno pościel obiema pięściami, a Bella dodawała jej tylko coraz więcej pieszczot, to liżąc jej szyję, biust, czasami delikatnie podgryzając. Było widać, że Cyzia powoli szczytowała, miała nierównomierny oddech i wiła się dość mocno, aż w końcu szarpnęła mocniej pościel i jęknęła nieco głośniej. Po chwili czuła oddalający się od jej szyi oddech siostry i delikatny ruch oddalających się palców. Bellatrix uśmiechnięta zaczęła oblizywać palce, gdy nagle od strony drzwi odezwał się niski, męski głos.
-Narcyzo, czy byłabyś tak łaskawa, by się ubrać? - zmarszczył nieco brwi, przeczesując palcami swoje długie, białe, rozpuszczone włosy.
-L-lucjusz.... - spojrzała w jego stronę młodsza siostra i niemal się załamała, jęknęła cicho.
-Poczekam na błoniach. Masz się tam zjawić. - wyszedł, trzaskając drzwiami.
Cyzia poczuła się okrutnie, nawet miała już łzy w oczach. Niemal zrzuciła swoją siostrę z siebie i pośpiesznie się ubrała.
-No, no... No to nieźle... - delikatnie się uśmiechnęła, ledwo powstrzymując się od śmiechu i wstając z podłogi.
-To wcale nie jest śmieszne! - wrzasnęła rozwścieczona - Co cię tak śmieszy!? On się wkurzył na mnie i pewnie nie będzie już chciał mnie na oczy widzieć!
-Ejże! Uspokój się! - spojrzała na nią zaskoczona jej reakcją, jednak tylko się odsunęła na swoje łóżko. - To po prostu mnie rozbawiło, bo...bo to jest śmieszne.
-Jesteś okropna, wiesz?! Pewnie specjalnie to zrobiłaś! Nienawidzisz Malfoya, tak? - miała łzy w oczach, westchnęła i wstała pośpiesznie.
-Cyziu, przestań się tak do mnie odzywać. - wstała również i podeszła do niej, chwytając ją za dłonie - Powiedz mu, że cię do tego zmusiłam.
-Oh...Bello.... - zrobiło jej się od razu głupio przez ten nagły wybuch...ale na prawdę jej zależało na tamtym chłopaku, a teraz mogła wszystko stracić. Westchnęła tylko.
-Po części mogę tamto zrozumieć, ale pamiętaj, że zimnej krwi to ja raczej nie mam. - poczochrała ją pieszczotliwie po głowie. - A teraz leć lepiej. - poklepała ją po ramieniu.
Blondynka czym prędzej wyszła z pokoju, kierując się ku wyjścia z zamku. Bała się niesamowicie, ale wiedziała, że jak stchórzy to będzie jeszcze gorzej. W głowie młodej ślizgonki zrodziły się okropne myśli, na prawdę kochała Lucjusza, a teraz nie mogłaby sobie wyobrazić, gdyby miał się na nią obrazić... Obrazić, albo nawet coś więcej...
Wyszła z zamku i rozglądnęła się po błoniach. Po chwili zauważyła Malfoya stojącego sobie przy łące i patrzącego w niebo, nie wyglądał na zbyt zadowolonego, ale czego niby miała się spodziewać? Że będzie skakać z radości? W końcu to zrobiła. Stanęła przy boku swojego kochanego białowłosego.
-Cóż sobie wyobrażałaś? - przymrużył oczy, nawet nie odlepiając wzroku od nieba.
-Lucjusz, jaa... to ona... - przegryzła nerwowo wargę - Ona mnie zmusiła.
-Doprawdy? - przeniósł na nią wzrok.
-Tak! Nie skłamałabym tobie. - przymrużyła oczy i chwyciła w piąstki kawałek jego rękawa.
-Nie wiem czy ci wierzyć czy nie, ale w każdym razie to było... sam nie wiem. Szokujące?
-A-ale...wybaczysz mi, prawda? - szarpnęła go delikatnie
-Nie wiem. Nie wiem co mam w ogóle o tym myśleć. Zależy mi na tobie, ale... - nie zdążył już dalej powiedzieć, ponieważ ostatnimi słowami wywołał niesamowitą radość u dziewczyny.
-Zależy?! Na prawdę? - oczy jej zabłysnęły.
-Eehh... - spojrzał na nią jak co najmniej na idiotkę, nie rozumiał kompletnie jej zachowania, jednak zaakceptował je.
Narcyza zachichotała pod nosem, brzmiało to złowrogo, jednak po chwili uniosła się delikatnie na palcach u stóp i musnęła usta Lucjusza, opierając się dłońmi o jego tors.
-Robisz to specjalnie, co? - uśmiechnął się delikatnie pod nosem - Ale poważnie. Daj mi przemyśleć tamto. - po tych słowach odszedł.
Została sama, chociaż zupełnie nie wiedziała co myśleć. Z jednej strony usłyszeć od kogoś wkurzonego na ciebie, że mu zależy to dużo, ale z drugiej...nie wiadomo kiedy przestanie się gniewać. I czy w ogóle... Westchnęła głośno tylko i poszła w swoją stronę, na spacer przed kolacją.
Natomiast Lucjusz wyszedł sobie na most i oglądał widoki, próbując się uspokoić tamtym co zobaczył. Sam nie wiedział co o tym myśleć. Pieprzyć się z własną siostrą? A co jak zawsze tak robią? A on nawet ani razu się do jej sfery intymnej nie zbliżył. A jeśli straciła dziewictwo z siostrą? Jezu, Malfoy, o czym ty myślisz, nie można być aż tak pogiętym. To nie takie łatwe, jak ci się wydaje, drogi autorze...Westchnął sobie i po chwili napełnił płuca świeżym powietrzem, już chciał się udać na kolację, gdy na swojej drodze spotkał starszą siostrę Black.
-Co ty tu robisz? - spojrzał na nią z niesmakiem.
-Oh, coś ty taki nieuprzejmy, panie prefekcie? Toż przechodzić sobie nie można~? - uśmiechnęła się pod nosem, którego zadarła ku niebu.
-Nie udawaj, że tylko przypadkiem się tu znalazłaś. Kolacja jest przecież za bodajże dwie minuty.
-Nie moja wina, że chodzisz naburmuszony jak panienka. - wytyknęła mu język.
-Dlaczego jej to zrobiłaś? - podniósł ton i zmarszczył brwi - Czy ty w ogóle jesteś normalna?
-Mówią, że nie... - westchnęła i teatralnie machnęła ręką załamana.
-Nie drażnij mnie.
-Ja cię drażnię? Niby czym? - przechyliła delikatnie głowę w bok - Bo robię to z siostrzyczką~?
-Skończ już! - wyjął różdżkę - Błaznujesz nie wiem po co. Jej wybaczę, ale tobie nie.
Bellatrix równie sięgnęła po różdżkę, którą się po chwili podrapała po głowie, jakby czekała na atak Lucjusza. Jednak ten tylko westchnął i wyminął szybko dziewczynę.
-Już idziesz? Nie pobijemy się? Jaka szkoda...
Znów ją zignorował i poszedł dalej, na co ślizgonka zareagowała atakiem z różdżki.
Zanim Lucjusz się zorientował to było już po fakcie, poleciał parę metrów i nie zdążył się obronić, wstał zgrabnie i spojrzał na nią posępnym wzrokiem. A ona już się do niego zbliżała
-Co ty wyprawiasz? - zmarszczył delikatnie brwi, jednak zachowywał stoicki spokój, jak zawsze.
-Wstawaj do walki. No. Już - wydarła nos ku niebu, jednak wciąż wzrokiem kierowała na niego.
-Walki? Co ci to da? - trzymał w dłoni różdżkę. - Coraz bardziej mnie zaskakujesz, nie wiem co ty chcesz osiągnąć, ale jesteś wkurzająca.
Ponownie zaatakowała, jednak on szybko odparł ten atak. Uśmiechnęła się pod nosem, co świadczyło, że nie zamierza szybko sobie dać spokoju, dlatego też Malfoy od razu przyjął pozycję obronną. Po chwili już się zaczęło. Seria ataków ze strony roześmianej Black, nie były to mocne zaklęcia, zwyczajne bez inkantacji, jednak Lucjusz miał się przed czym bronić, ponieważ ataki były dość szybkie. Obaj byli dobrymi czarodziejami, jednak walka nie była zacięta, gdyż białowłosy był w całkowitej defensywie. Dobrze wiedział, że to szybko znudzi czarownice, która właśnie wykonała ostatnie zaklęcie, którego słów nie dosłyszał. Na jego nieszczęście, bo nie zauważył jak przycięła mu prawie wszystkie włosy. Nieco zdyszana, ale z uśmiechem na twarzy wyprostowała się i zadziornie spojrzała na niego, jeszcze nie chowając różdżki.
-Bellatrix. - westchnął, kiwając głową na boki - Mimo twojego zapału mam coś, co cię uspokoi. Pamiętasz, co ci obiecywałem?
-Ahh... - nagle spuściła nieco głowę, chociaż popatrzyła na niego 'słodkim' wzrokiem - Pamiętam. - przechyliła delikatnie głowę w bok.
-Jeszcze jeden raz. - podniósł ton, wskazując na nią swoją różdżką - A złamię obietnicę.
Black kiwnęła głową i schowała od razu swą różdżkę, chociaż na jej twarzy ciągle widniał zadziorny uśmiech. Nie wzruszył się tym tylko poszedł w swoją stronę. Jednakże chcąc poprawić swoje włosy i odgarnąć je w tył zobaczył...że ich po prostu nie ma. Odwrócił się raptem i zmarszczył brwi, patrząc na Bellę.
-Przecież... coś ci powiedziałem! - warknął pod nosem, zakładając szybko kaptur.
-Tak, powiedziałeś, ale dopiero po tym, jak ubyło ci włosków~ widziałeś, jak chowam różdżkę. - uśmiechnęła się piekielnie i zachichotała pod nosem, mijając go wesołym krokiem, co oczywiście irytowało Lucjusza jak cholera.
Stał chwilę w osłupieniu i spojrzał w dół, na beton, gdzie leżały jego ucięte i dość długie kosmyki włosów. Kucnął i się przyjrzał im chwilę, jakby coś rozmyślał. Jednakże po chwili szybko wstał i pobiegł do swojego dormitorium, miał szczęście, bo wszyscy właśnie byli na Wielkiej Sali i jedli kolacje. Zaszył się w swoim pokoju i zamknął go magicznie czym się tylko dało...
Na kolację dołączyła Bellatrix. Narcyza na nią ciągle czekała, tak samo jak na swojego kochasia. Oczywiście nie obyło się bez miliona pytań o Malfoyu. Starsza siostra nic nie kryła, wręcz z uśmiechem opowiadała czemu nie było ich od początku na kolacji. Cyzia pokręciła głową.
-Aż tak go nienawidzisz? - zmarszczyła delikatnie brwi.
-No cóż...Są takie rzeczy, które tak korcą, że na prawdę nie da się temu przeciwstawić~
-To nie jest wcale śmieszne. Gdzie on teraz jest?
-Zapewne siedzi w swoim pokoju - zachichotała cicho.
-No tak, włosy chyba są dla niego najważniejsze. - sama już nie wytrzymała i zaśmiała się razem z siostrą.
-Właśnie o to chodzi! On miał taką zabawną minę wtedy!
-No tak. A wystarczy poprosić profesora Slughorna, na pewno ma coś na te... - tutaj już nie zdążyła dokończyć, gdy nagle odezwał się czerwonowłosy chłopak ze stolika, machający w ich stronę.
-Siema Bello! Albo jak wolisz - panienko Black? - uśmiechnął się szeroko, chociaż niezbyt przyjemnie to wyglądało.
-Udław się tym kurczakiem, Lestrange... - syknęła w jego stronę i spojrzała na siostrę zdumiona.
-Nie patrz tak na mnie!
-A-ale co to miało w ogóle być? Przecież on nawet nigdy na mnie nie zwracał uwagi. I było dobrze...
-Wiesz, tak czy siak i tak byś musiała do niego zagadać.
-Ta, ale widzisz sama... chodźmy do pokoju. - wstała pośpiesznie, zasuwając za sobą krzesło po czym ruszyła w stronę lochów. A za nią siostra.
-On chyba się dowiedział. - rzekła spokojnym głosem młodsza siostra.
-Dowiedział? Czego dowiedział?!
-Czego wymagają od ciebie rodzice.
Zareagowała tylko westchnięciem i szybko znaleźli się już w swoim pokoju. Bellatrix położyła się na łóżku i patrzyła w sufit.
-Co ja mam robić? Nie znoszę go, ale nie mogę go potraktować, by mnie popamiętał. - jęknęła niezadowolona i przewróciła się na bok, patrząc na siostrę. - Mów coś...
-Może spróbować się z nim chociażby zakumplować? - westchnęła - Zauważ, że ciągle jesteś na nie. Wszyscy faceci dookoła to pajace.
-Nie wszyscy i dobrze o tym wiesz - zachichotała pod nosem.
-Tak, tak~ ale wiesz, że z nim nigdy nie będziesz.
-Kto wie? Może akurat. - nadęła policzki.
-Z resztą. Rudolfus wcale nie jest taki zły. Nawet przystojny jest~
-Niech se będzie nawet najprzystojniejszy na świecie, ale sama widzisz jak on się zachowuje. Ładne pierwsze wrażenie chce na mnie zrobić, widać. - przymknęła oczy.
-Może chciał wyjść dobrze i przez to się zbłaźnił? - położyła się na swoim łóżku, patrząc na siostrę.
-Nie, Cyziu. Ja widzę jak on się zachowuje. Myślisz, że nie interesuje się swoim przyszłym mężem? - westchnęła ciężko. - Na prawdę nie chce mieć z nim nic wspólnego do czasu kiedy nie wydorośleje.
-No cóż. Ja uważam, że powinnaś spróbować.
-A ja myślę, że to może ty mu powiedziałaś o tym wszystkim. - otworzyła oczy i spojrzała na nią. - Hm?
-Heh, no skądże! Nie tak bezpośrednio. - zaśmiała się pod nosem, a w tym momencie Bella zerwała się z łóżka.
-Ty żartujesz?! - chwyciła do ręki poduszkę.
-Mooooże~
Starszej siostrze opadły ręce i spadła poduszka. Osunęła się na podłogę i lustrowała Cyzię jakby nieogarniętym wzrokiem, nie mówiącym niczego w prost. Dopiero po paru sekundach pozbierała się i poduszkę, nucąc sobie coś jakby nic się nie stało i położyła się na łóżku na boku, tym razem tyłem do niej.
-To nie ma sensu, i tak ci za chwilę przejdzie.
-Wiem. - burknęła pod nosem, już po sekundzie odwróciła się do niej z uśmiechem. - Ja ci jeszcze dam!
-Ah tak...
Po chwili obie się zaśmiały. Mimo że dla Bellatrix było to coś koszmarnego co zrobiła jej siostra, to i tak nie potrafiła się na nią gniewać. Powygłupiały się jeszcze w łóżku, po czym poszły się wymyć i iść spać. Narcyza nawet nie zainteresowała się losem Malfoya, który dalej siedział zamknięty w swoim pokoju.
WOW! Długo się czekało, ale warto :D Biedny Lucjusz ^^ stracił najważniejszą dla siebie rzecz..au, no dobra, to chłopak, więc może drugą najważniejszą ^^
OdpowiedzUsuńoczywiście nie mogę się doczekać 3 :D
jeżeli masz ochotę to zparaszam: http://aboutseverus.blogspot.com/
I tak nie poruchał, więc włosy ważniejsze jednak :D
UsuńA co do bloga to ciągle chce przeczytać, ale nie umiem się zabrać lub nie mam ochoty. Ale moja dziewczyna teraz wyjeżdża to będzie mi się cholernie nudziło i będę mieć w cholerę czasu :D
Hhahahha,też racja :D Aż mi się go żal zrobiło :D
UsuńO, to fajnie :D
Kuźwa. To jest wspaniałe no *___*.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie, jeśli chcesz wpaść : http://iloveyoumorerap.blogspot.com/
Boże, nie wierzę, że nareszcie coś się tu pojawiło *_*
OdpowiedzUsuńuwielbiam to. serio.
// hermiones-diary
Mózg rozjebany. :D Fanfic kontrowersyjny, ale jednocześnie świetnie napisany. Z niecierpliwością czekam na nowe rozdziały.
OdpowiedzUsuńJest dobrze ,lesbijki zawsze spoko <3
OdpowiedzUsuńCzekam na 3 z Severusem : D
Się będzie działo , co ? ; )
Pozdrawiam. Błędny Rycerz. < 3
ale miazga, serio! trochę ryje psychę, ale dobrze napisane. czekam na więcej. / D.
OdpowiedzUsuńNoo nieźle. Czekam na następny ;3
OdpowiedzUsuńPozdro. Ribellex3 ;d
Warto było czekać ^^ Pisz szybciej no !
OdpowiedzUsuńCyzia jest taka słodka, że normalnie nie mogę~ <33 W ogóle Cyzia i Bella tworzą uroczą i słodką parę~ Chociaż Cyzia i Lucek też i chyba nawet słodszą...mniejsza o to. Biedny Lucjusz! Jak Bella mogła go tak potraktować, chłopak się przecie załamie D:
OdpowiedzUsuń"Blondynka na same słowo swojego ukochanego" <- Tak przy okazji, tutaj zamiast 'na same słowo' dałabym 'dźwięk imienia' c: