Dźwięk budzika nigdy nie był miły dla uszu, jednak tym razem zapowiadał on dzień, którego oczekiwał niejeden młody czarodziej. Był to właśnie pierwszy września. Czarnowłosy chłopak, chociaż był znany właśnie z tego, że lubił sobie pospać, czasami nawet trzeba było siłą go wypędzać z łóżka, jednak właśnie w ten dzień wstał jako pierwszy w swoim domu o własnych siłach. W końcu tego dnia wyczekiwał całe dwa miesiące. Podszedł radosnym krokiem do okna i wyjrzał za nie swoimi szarymi tęczówkami. Westchnął radośnie. Mimo, że widok z jego okna prawie się niczym nie różnił przez całe wakacje, to jednak myśl o szkole wypełniła go euforią. Aż taki kujon z niego, że tak ciągnie go do szkoły? Nie, skądże! To po prostu kwestia rodziny.Dość szybko zerwał się od okna i poszedł pakować wszystkie podręczniki, pióra i wszystkie inne niezbędne rzeczy, potrzebne do nauki. Nucił sobie coś pod nosem wesoło, nic już nie mogło zepsuć mu humoru tego dnia. Nawet jeśli będzie musiał zejść na dół i zjeść śniadanie, słuchając niezbyt przyjemnych uwag. Pakowanie zajęło mu niecałe pół godziny, a w tym czasie zdążyła się zbudzić reszta rodziny. Nie wychodził jednak z pokoju, wiedział, że i tak nie ma sensu, bo przecież do łazienki musi jako ostatni wejść. Położył się wtedy na łóżku i wtulił w poduszkę, przymykając oczy. W końcu nie przywykł do gwałtownego wstawania. Zasnął.
Nim się zdążył obudzić było już dość późno. Wstał niezdarnie na rękach i spojrzał na zegarek... Wtedy rozległ się tylko głośny krzyk i jak strzała zerwał się z łóżka. Sekundy dzieliły, by 'dzień, którego nikt nie mógł zepsuć' miał stać się najgorszą chwilą. Ledwo zdążył się ubrać, prawie w ogóle się nie wymył, chwycił tylko swoje bagaże i pędem zszedł na dół. Jak mógł się domyślić brata w domu już nie było, w końcu parę minut zostało do odjechania pociągu.
-Ooo Syriusz! To ty jeszcze w domu? - Uśmiechnęła się kpiąco pod nosem czaronowłosa czarownica.
-Mogliście mnie obudzić. - zmarszczył brwi dość mocno, patrząc w stronę rodziców.
-Oh, nasz słodki Regulus miał obudzić. Wyraźnie zapomniał... - Udając smutek delikatnie uchyliła głowę, jednak Syriusz bardziej poirytowany ruszył w stronę drzwi, gdy zatrzymał go ponownie głos matuli - Zaczekaj! A śniadanko? Będziesz głodny~
Chłopak warknął głośno i przeklął siarczyście pod nosem, mimo że cicho, to dorosły mężczyzna zdawał się usłyszeć bluzgi, na co od razu zareagował.
-Jeszcze raz spróbujesz nazwać tak swoją matkę!
Jednak Syriusz zdążył już wyjść poirytowany niemało. Już nie widział jak jego matka właśnie dumnie uśmiecha się pod nosem z tego, że jednak udało jej się dokonać niemal niemożliwego - spieprzyć synowi tak piękny dla niego dzień.
Spiesząc wściekle ulicami w końcu dobiegł na peron, już nieco zadyszany. Gdy wszedł do pociągu od razu szukał przedziału ze swoim młodszym bratem. Emocje wzięły jak zwykle górę. A przecież przyjaciele martwili się o niego, jednak on wolał najpierw pokazać swojemu braciszkowi, żeby więcej z nim nie zadzierał. W końcu znalazł przedział z Regulusem, jednak siedział on z dwoma kumplami. Zatrzymał się na progu i spojrzał wrogo na brata. Jednak ten tylko parsknął śmiechem.
-Jednak mój brat wybudził się na czas! -zaśmiał się wrednie, a jego koledzy tylko mu w tym pomogli.
-Pożałujesz tego, wiesz? - wyjął różdżkę i skierował ją w stronę brata, marszcząc brwi. Złość mu przeszła, wolał nie wywoływać afery.
-Nawet umyć się nie zdążyłeś. - skrzywił się - Czuć to aż~
Nie trzeba było już nic więcej, Syriusz jak poparzony schował różdżkę i zburaczony odszedł od tamtego przedziału, klnąc pod nosem. Zrezygnowany całkiem przeszukał pociąg, który zdążył już ruszyć i wreszcie natknął się na swoich najbliższych przyjaciół, których sam widok sprawił, że zapomniał o całym poranku. Uśmiechnął się wesoło wchodząc do środka i siadając.
-Ładnie tak się spóźniać, Łapo~? - Ciemnowłosy okularnik od razu poczochrał go po głowie - Wiesz, masz większy bałagan na tej głowie niż zawsze!
-Eh... W łazience byłem tylko parę sekund. To cud, że się przebrałem~ - mimo wszystko już nie stracił humoru. Po prostu przy towarzystwie Lunatyka i Rogacza się nie dało.
-Tak, czujemy. - zaśmiał się jasnowłosy - Szczególnie przy moich wyostrzonych zmysłach.
-Oj no weźcie... - burknął pod nosem udając niezadowolonego - Przysnęło mi się. No i oczywiście nawet ten głupi skrzat nie raczył mnie obudzić.
-Ważne, że zdążyłeś~ -uśmiechnął się Lunatyk.
Huncwoci dość szybko się rozgadali, Łapa w błyskawicznym czasie zapomniał całkowicie o niemiłym poranku. Dzięki rozmowie dość szybko dojechali do samego zamku, cała ceremonia również szybko minęła. Dla Syriusza właśnie zaczął się piąty rok. Po uczcie trójka Huncwotów udała się do swoich pokojów obmyślając swój pierwszy w tym roku nocny wypad.
Następnego ranka byli strasznie padnięci, co było oczywistą oczywistością. Po co sen, jak ważniejsze są wygłupy.W sumie niejeden dzieciak mógł im zazdrościć tej zabawy i ich kreatywnych pomysłów, głupich, acz rozśmieszających dowcipów... no zależy też dla kogo, bo zwłaszcza Syriusz lubił przesadzać ze swoimi dowcipami, chociaż sam uważał to za niewinne, jednak słuchał się swoich najbliższych przyjaciół.
Jak zwykle na Remusie pozostał obowiązek budzenia swych kolegów, jak zwykle nie przywykli wstawać sami. Napełnił więc zaklęciem aquamenti wiadro, następnie oblewając zimną wodą dwójkę przyjaciół ze śmiechem.
-R-remus! - krzyknęli niemal w tym samym czasie, podnosząc się na łóżku.
-A was wiecznie trzeba pilnować! - zaśmiał się, już ubrany i wymyty. - Wstawać, albo ominiecie śniadanie. - usiadł na rogu łóżka, patrząc swoimi bursztynowymi i wesołymi tęczówkami na przyjaciół.
-Czasami czuję się jakbyś był naszą matką, zawsze się tak o nas troszczysz. - uśmiechnął się pod nosem James, mozolnie próbując wstać z łóżka.
Łapa się tylko blado uśmiechnął, kierując w stronę łazienki. Gdy już się oporządził wyszedł z niej przebrany, przecierając zmęczone oczy. Od razu minął się z Jamesem i znów położył na łóżku.
Gdy wszyscy już byli gotowi na poranną ucztę od razu wyszli ze swoich pokojów, kierując się ku Wielkiej Sali. Syriusz zdążył ujrzeć swojego młodszego braciszka, jak uśmiecha się w dość wredny sposób w jego stronę, od razu to zignorował i przyspieszył kroku. Śniadanie jak zawsze minęło w miłej i spokojnej atmosferze, gdy skończyli jeść od razu pośpiesznie poszli się szykować na pierwsze tego roku zajęcia.
Większość dnia minęła bezproblemowo. Po wszystkich zajęciach Syriusz wyszedł na błonia, jednak zupełnie sam, jakoś nie czuł się na siłach by pójść do Hogsmeade. Oparł się o drzewo odpoczywając, przymknął oczy z zamiarem zaśnięcia. Zawsze na początku roku nie radził sobie z odsypianiem, jednak to była tylko kwestia czasu. W domu prawie całe dni przesypiał. Przysnęło mu się, z nadzieją, że gdy kumple wrócą obudzą go trzymając dla niego w ręku słodycze z Miodowego Królestwa.
Jednak jego nadzieja okazała się złudna, bo jedyne co go zbudziło to dostanie kamieniem prosto w czoło. Uchylił powieki i jeszcze nie bardzo kojarzył co działo się dookoła niego.
-Spójrzcie tylko na niego! Z domu lwa! To hańba dla mojego rodu... - zaczął już nieco kojarzyć głos swojego młodszego brata. Podniósł wzrok i rzeczywiście zauważył tam nikogo innego jak właśnie kochanego braciszka ze swoją niewielką eskortą, która właśnie widocznie miała z czegoś ubaw.
-Ale wiecie, na szczęście niedługo moi kochani rodzice go wydziedziczą i nie będę musiał się go wstydzić~ - uśmiechnął się dość szeroko i wrednie w stronę starszego brata.
-Zamilcz. - Wstał od razu gwałtownie, wyjmując różdżkę.
-To, że jesteś starszy nie znaczy, że będziesz mi rozkazywać. Szczególnie, że własna matka nawet cię nie szanuje! - prychnął głośno śmiechem, a zaraz z nim jego kumple, sam również wyjął swoją różdżkę.
-Expelliarmus! - różdżka młodszego brata od razu wyleciała mu z rąk i powędrowała gdzieś dalej, Syriusz zagotował się ze złości i chwycił za krawat swojego brata - Odszczekaj to.
Już Regulusa mieli ratować jego kumple, jednak Syriusz ich wyprzedził i machnął różdżką, co poskutkowało silnym odepchnięciem ich obu. Nawet nie wstali, tylko patrzyli głupkowatym wzrokiem jak starszy brat ich kumpla załatwia sprawę.
-Puszczaj mnie! - starał się odkopać swojego napastnika, jednak ten tylko bardziej się wkurzył i podniósł go za kołnierz.
-ODSZCZEKAJ! Nie będzie żaden gówniarz takich rzeczy opowiadał! - cały czerwony z wściekłości delikatnie nim potelepał w powietrzu.
-Kiedy to prawda?! Sami mi mówili... - mimo, że czuł delikatny strach potrafił się uśmiechnąć na tyle wrednie, by Syriusz rzucił nim o ziemię.
-Zamknij się już. Nikt cię nie upoważnił do pieprzenia takich rzeczy! - warknął na niego i chwycił go solidnie za nadgarstek. - Ja już się z tobą policzę.
Starszy brat pociągnął dość mocno młodszego po ziemi, na co jego koledzy zareagowali pomocą. Syriusz puścił Regulusa i skierował różdżkę na jednego z jego koleżków, używając na niego levicorpusa i zawieszając go na drzewie.
-To rodzinna sprawa, nie wtrącajcie się. - rzucił im piorunujące spojrzenie, po czym odwrócił wzrok na brata, który zdążył już wstać.
-Przestań!
-Ty zacząłeś. I pożałujesz, ja nie dam się tak upokarzać! - warknął i chwycił go jeszcze raz za nadgarstek, ciągnąc w stronę zamku. Oczywiście Regulus się mu strasznie szarpał, jednak starszemu bratu udało się go zaciągnąć do własnego pokoju, gdzie rzucił nim o podłogę dość mocno.
-Już starczy, Syriusz. Po co mnie tu ściągałeś? Żeby mnie wymęczyć jak Severusa?! Jesteś okropny. - skulił się obok łóżka, szukając w swoim płaszczu różdżki, jednak ostatecznie westchnął.
Starszy brat podszedł do niego i chwycił go znów za szatę, rzucając tym razem na łóżko razem ze sobą. Regulus ścisnął powieki, bojąc się ciosu, którego jednak nie dostał, za to poczuł jak Syriusz zdarł z niego szatę, nie bardzo rozumiejąc na co mu się ona przyda. Chłopak użył jej by związać młodszemu ręce z tyłu.
-Co ty do cholery robisz? Chcesz mnie jak zwierza traktować?! - spojrzał na niego wkurzony, chociaż w głębi duszy czuł strach.
Brat mu już nie odpowiedział, położył dłoń na jego torsie i zgrabnym ruchem zdarł z niego resztę górnej części garderoby, na co młodszy zaczął się szarpać mocniej i kopnął dość solidnie Syriusza w bok, jednak ten był zbyt przejęty tym co robił. Gwałtownie pozbył się reszty ubrań, zostawiając swojego braciszka z bieliźnie.
-S-syriusz... Co ty kombinujesz? - spojrzał na niego spod byka, jego serce waliło niemało, coraz trudniej było mu panować nad strachem i go skrywać, nie miał pojęcia co zaraz Syriusz wykombinuje, a ten właśnie uśmiechnął się jednoznacznie, na co Regulus spuścił głowę.
-Zostaw... Idioto... - wycedził młody przez zęby, drżąc delikatnie na całym ciele.
-Nie. - nachylił się delikatnie nad jego lewym uchem, chwytając dłonią przez bokserki jego męskość, delikatnie ją ściskając, na co Regulus się wzdrygnął - Nie zostawię cię, braciszku. Zasługujesz na karę.
-Czy ty jesteś normalny?! Ch-chyba nie zamierzasz...
-Ukarzę cię tak, jak mi się podoba! Rodzice tylko cię rozpieszczają, pozwalają na wszystko. - warknął dość groźnie i chwycił w zęby jego płat ucha dość brutalnie, poruszając gwałtownie dłonią.
-Przestań! - pisnął niemal Regulus, jego oddech znacznie przyspieszył, nie wiedział co o tym ma myśleć. Strach osiągnął apogeum - przynajmniej on tak myślał i miał nadzieję, że gorzej już nie będzie. Ścisnął mocno powieki i zaczął się szarpać niemiłosiernie, na co od razu dostał solidnie w brzuch. Jęknął wtedy bezradnie i skulił się.
-B-błagam...S-sy... - jednak chłopak nie zdążył dokończyć, Syriusz gwałtownie zszarpał z niego bieliznę i odwrócił do brzuch, wypinając dość mocno w swoją stronę, odwiązał mu ręce, by Regulusowi było wygodniej.
-Milcz. - uśmiechnął się dumnie, że jego rozpieszczony braciszek wreszcie dostanie karę.
-T-to nie jest normalne! Jesteś moim bratem, chyba nie będziesz mnie gw... - ścisnął mocno pięści na poduszce, nie był wstanie, nie chciał dokańczać tego słowa.
-Bratem, tak? - spojrzał nań ponuro, chociaż wiedział, że i tak chłopak tego nie widział - Czy przypadkiem parę minut temu nie szczyciłeś się tym, że właśnie nie będziesz miał brata?
-Przestań już... - jęknął przeciągle i wcisnął się bardziej w poduszkę, delikatnie szarpiąc się mu.
Jednak Syriusz się już nie odezwał, słychać było tylko cichy dźwięk rozpinanego rozporka. Młodszy wzdrygnął się wtem, po chwili czując ciepłe dłonie brata na swoich udach, z czego jedna dłoń wędrowała w stronę jego krocza. Bezradnie spróbował go jakoś kopnąć, cokolwiek. Chciał się uwolnić, czuł się beznadziejnie...
-Gotowy? - zaśmiał się cicho. - Z resztą, co ja się pytam~
Regulus cicho pisnął, gdy poczuł na swoim pośladku jeszcze nie sztywną męskość swojego brata. Delikatnie jeździł swym penisem po jego tyłku, powoli czując rosnące podniecenie, chwycił go za krocze i subtelnymi ruchami zaczął symulować członka swego braciszka, który właśnie stęknął cicho, czując się żałośnie. Wtulił mocniej w poduszkę, już nic nie powiedział, zbyt głupio się czuł. Mimo, że Syriusz ledwo zaczął to myślał już o końcu, kiedy będzie już wolny. Chcąc nie chcąc sam poczuł, jak jego penis sztywnieje w dłoniach jego starszego brata. Na jego policzkach pojawiły się różowe rumieńce. Po chwili już poczuł jak już nieco twardsza końcówka męskości Syriusza pieści jego rowek i dziurkę. Ręce mu drżały niemiłosiernie, ściskał pięści jak tylko potrafił. Powieki miał zaciśnięte tak mocno, że aż mu drżały.
W końcu poczuł, jak główka zanurza się w jego odbycie. Mimowolnie uchylił powieki i wydobył z ust cichy, prawie niemy jęk. Poczuł ból, jakiego nigdy nie doznał, serce biło mu z każdej chwili coraz szybciej. Syriusz obserwował każdy ruch swojego brata. Mimo, że chciał go ukarać jakoś poczuł żal, gdyby miał mu sprawić ból, dlatego też nie puszczał ręki z jego męskości, ciągle ją symulował by uspokoić chłopaka. Drugą dłonią gładził mu plecy, delikatnie przechylając się do niego i liżąc mu kark. Regulus czuł się okropnie, że dostał właśnie taką karę, już żadne słowo nie przedostało się przez jego gardło. Bał się, widział, że jego brat się bawi jego ciałem, zmuszając je do podniecenia. Drżał, bojąc się, że Syriusz zaraz zatopi w niego swojego całego członka, jednak źle myślał. Starszy brat wyszedł z niego, patrząc na Regulusa, który nic nie widział mimo szeroko otwartych oczu, które były skierowane ku poduszce. Słyszał tylko jak Syriusz sięga po różdżkę, nie był to dla niego dobry znak, bał się coraz bardziej, z każdą chwilą te uczucie rosło. Na prawdę nie wiedział co on zamierza zrobić. Natomiast szarooki delikatnie przyłożył różdżkę do jego odbytu, wsadzając tam końcówkę. Regulus jęknął głośno i żałośnie, był przekonany niemal, że długowłosy ma okropne intencje, jednak po chwili, po usłyszeniu cichego szeptu brata doznał dziwnego uczucia, nie wiedział kompletnie co on zrobił, natomiast Syriusz szybko schował różdżkę i znów przyłożył swą dumę do dziurki. Wszedł w niego końcówką nieco pewniej, a o dziwo Regulusa już tak bardzo nie bolało to. Wtedy zdał sobie sprawę, że to co on zrobił było jedynie nawilżeniem jego wnętrza. Sam nie wiedział co o tym myśleć, jednak nie miał długo czasu na zastanowienie, gdy brat zaraz się w niego wsunął niemal do końca dość szybko, jęknął wtedy głośno wyginając się niemal w łuk, po chwili poczuł jak dłonie brata wylądowały na jego udach, delikatnie rozchylając pośladki. Zaczął się poruszać. Z początku były to całkiem niewinne, powolne i subtelne ruchy. Było widać, że wcale nie chciał sprawić mu bólu, skoro dawał mu czas na przyzwyczajenie. Ale dlaczego? Więc chciał mieć chwilę obustronnej przyjemności z bratem? Mimo wszystko dla Regulusa była to wielka kara i poniżenie. Po chwili już przyspieszył swoje ruchy, a młodszy brat zaczął z tego czerpać przyjemność, chociaż wcale nie chciał. Czując dokładnie jego ruchy zaczął regularnie pojękiwać, raz głośniej, raz ciszej, czasami stękanie miało barwę podniecenia, a nieraz bezradności, która go ogarniała. Poczuł jak penis w nim nabrzmiał bardziej z rozkoszy. Ruchy w końcu miały wyraźny smak namiętności i zmysłowości, Syriusz wsuwał się w niego i wysuwał, sprawiając mu jak najwięcej przyjemności. Z każdą chwilą był coraz szybszy. Regulus miał już tego dość, zaczął się szarpać na nowo, jednak brat skutecznie go trzymał tak mocno, że nie zdołałby z tego uciec. Wszystko działo się tak szybko, a zarazem katusze się przeciągały, każda sekunda była jak parę minut, źle to działało na psychikę młodego Blacka. Nie wytrzymywał już tego uczucia i się rozpłakał, zaczął go błagać by przestał, chociaż wiedział, że tak tylko siebie bardziej pogrąża. Jednak Syriusz nie miał litości, napierał na niego z coraz większą siłą i szybkością, był już niemal bliski, zupełnie podobnie jak jego 'partner'. Błękitnooki już nie wytrzymał, jęknął już najgłośniej i padł, doznając orgazmu. A przez to, że starszy wciąż się w nim poruszał zaczął już spazmatycznie oddychać, łapiąc powietrze. Syriusz poruszał się naprawdę szybko, jednak cierpienia Regulusa już nie trwały długo. W końcu i długowłosy doszedł, zalewając jego tyłek ciepłym nasieniem...
Młodszy brat padł na poduszkę, trzęsąc się i płacząc ciągle. Czuł się gorzej niż upokorzony, wciąż nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się stało. Miał nadzieję, że to sen, jednak to było zbyt realne odczucie... A może jednak? Błagał i klął, by to właśnie okazał się sen. W tym czasie Syriusz powoli zaczął z niego wychodzić, obserwując jak powoli z dziurki jego brata wylewa się jego sperma. Gdy już duma opadła schował ją do spodni i zapiął, siadając obok i obserwując Regulusa, który właśnie bez przerwy płakał w poduszkę. Podniósł się niezdarnie i automatycznie chwycił się za rowek, przez co sperma spłynęła na jego palce. Wzdrygnął się i zabrał stamtąd dłoń, chciał wstać i wybiec, jednak kolana się pod nim załamywały. Poza tym był nagi w końcu. Padł na kolana i spojrzał pełnym żałości wzrokiem na swojego starszego brata. W tym momencie czuł wobec niego respekt. Tak można było powiedzieć, bo w końcu panicznie się go teraz bał, a nie miał nawet poczucia, że mógłby jakkolwiek się mu sprzeciwić. Upadł na tyłek stękając cicho i chwycił się za głowę. Wciąż miał załzawione oczy. Syriusz bez przerwy patrzył na niego, siedząc na rogu łóżka.
-Braciszku, chodź tutaj. - mruknął łagodnym tonem, a na twarzy nie miał konkretnej miny. Co bardzo dezorientowało młodszego Blacka.
Podniósł się na czworaka, delikatnie przy tym pojękując i podszedł do niego niepewnie, tak go strach objął, że wolał się go słuchać.
-Zrobisz mi loda i puszczam cię wolno.
-C-cooo?! - jęknął głośno Regulus - Syriusz! Zostaw mnie już do cholery! - spuścił głowę i miał ochotę na nowo się rozpłakać.
-Zostawię cię, ale najpierw zrób co każę, braciszku~
-J-jesteś straszny... Okropny... - wycedził przez zęby. - Nie dam ci się już! Pożałujesz jeszcze tego...
-Ah tak? - złapał go brutalnie za włosy i rozchylił nogi, delikatnie przysuwając jego twarz do swojego krocza. - Rób co każę!
-N-nie! - szarpnął się gwałtownie, przez co tylko poczuł ból wyrywających się kępek włosów, jednak nie zdołał się wyrwać. - Niech ci James zrobi loda! Albo te puste laski, które się w tobie podkochują! - trochę powróciło mu odwagi, jednak bał się panicznie.
-TY masz mi zrobić tego loda! Nie słyszałeś!? - szarpnął nim brutalnie, a drugą dłonią ponownie wysunął swoją męskość. Teraz Regulus ją dokładnie widział i otworzył szeroko oczy na jej widok, wydawała mu się taka ogromna... może to przez bliskość.
-N-nigdy...Już ci dałem dupy, nie wystarczy...? - spojrzał na niego spod byka, jednak przez penisa, którego miał tuż przed nosem oblał się soczystym rumieńcem.
-Wiesz... od początku mogłem być brutalny, ale jak sam czułeś - nie byłem. Więc teraz albo się mnie posłuchasz albo na prawdę poczujesz mojej brutalności.
-Jesteś przerażający... j-ja przepraszam... Syriusz... - znów słowa ledwo mu się cisnęły przez gardło, jednak próbował - D-dostałem już za swoje, to się nie powtórzy... - spuścił wzrok, głowy nie mógł.
-Nie obchodzi mnie to... - mimo, że wyglądał na bardzo oschłego, to w głębi duszy wybaczył już Regulusowi. Po prostu wiedział, że musi to zrobić. Wiedział, że inaczej błękitnooki będzie to wykorzystywał. Jak nie rodzice to starszy brat musi go nauczyć, że nie dostanie wszystkiego czego sobie zapragnie...
-Regulusie, dość tego. - chwycił delikatnie swoją męskość i przejechał nią po czerwonym policzku swojego brata, w zamian usłyszał tylko głośny jęk.
-B-błagam! Przeproszę cię przy kolegach! Wszystko tylko nie każ mi już tego robić!
Syriuszowi zabiło mocniej serce. Mimo, że na takiego nie wyglądał to był bardzo wrażliwy. Zawsze oczekiwał akceptacji od rodziny, szczególnie od młodszego brata, wiedział, że od rodziców raczej już jej nie dostanie, ale Regulus... On był jeszcze młody, do tego wcale nie taki zły jak reszta Blacków. Pewnie to kwestia wieku, ale na prawdę mu zależało. Mimo dydaktycznej chęci nie wytrzymał. Puścił włosy młodego i westchnął głośno.
-J-ja... Syriusz... dź-dziękuję... - ukłonił się mu delikatnie na znak wdzięczności i chciał się szybko pozbierać, jednak znów upadł na kolana. Nie znał prawdziwej przyczyny dlaczego mu odpuścił, myślał, że chodzi mu o te przeprosiny, jednak wcale nie zamierzał go przeprosić. Już miał plan jak się zemścić, bardzo prosty...
Natomiast starszy brat ciągle obserwował go. Schował swój sprzęt i oparł łokieć o kolano, a brodę o zgięte palce. Oglądał jak jego braciszek niezdarnie zbiera się i ubiera pośpiesznie ubrania na brudne ciało. Nie reagował. Patrzył na to z obojętną miną. Nie chciał po sobie tego pokazać, że mu zależy. Bo w końcu po co? Nie widział sensu. Mimo, że pomiędzy nimi była nienawistna atmosfera od kiedy to Syriusz odwrócił się od poglądów rodu. Po krótkim czasie Regulus już się pozbierał i wyszedł.
Starszy Black został sam w pokoju. Jego mina nie zmieniła się, westchnął głęboko i spojrzał tylko przez okno. Zobaczył tam swoich przyjaciół wracających z większymi torbami, co od razu wywołało u niego uśmiech. Marny nieco, ale uśmiech. Miał wielkie wyrzuty sumienia. Przecież to był jego brat...
Patrząc ciągle przez okno stwierdził, mądrze zrobił, że odpuścił Regulusowi, jednak w tym momencie myślał tak z racji tego, że idiotycznie by się czuł gdyby kumple zastali go w takiej sytuacji. W końcu to wykapany Black, ślizgon, po co się takim przejmować...
-Syriusz! Żałuj, że ciebie nie było! - wlazł gwałtownie do środka pokoju Rogacz.
-Widzieliśmy młodego smoka! - równie entuzjastycznie wszedł Remus z największą ilością toreb ze słodyczami.
I jak tu nie uśmiechnąć się widząc tych głupoli? Przyjaciele to na prawdę świetna sprawa. Syriusz uśmiechnął się szeroko, chociaż w oczach miał ciągle zamyślenie.
-Aj tam! Kiedyś też na pewno zobaczę i nawet pogłaszczę. - udając typowego focha napuszył się nieco na twarzy.
-Kiedy on nawet polizał mnie po policzku~ - jasnowłosy chłopak usiadł obok Syriusza, podając mu jedną z torb.
-No dobra. Zazdroszczę wam i to nie mało, pasuje~? - uśmiechnął się, chwytając do rąk torbę i od razu w niej szperając wyciągnął sobie czekoladową żabę.
-A ty co robiłeś, kiedy nas nie było? - spytał James.
-Eee... Jaa... ja tylko leżałem, nic szczególnego się nie działo. - trochę się zamyślił, a humor mu się trochę popsuł, jednak nikt z dwójki tego nie zauważył, gdy Syriuszowi uciekła żaba i wskoczyła prosto na twarz Remusa.
-Łapo! - chwycił żabę i spojrzał na nią. - Jak ty je pilnujesz? - zaśmiał się i zjadł po chwili jego żabę.
-E-ej! To moja była! Też ci będę podkradać słodycze jak będziesz spać.
-Przecież zawsze to robisz... - pokręcił głową z politowaniem.
-No...no może. - mruknął jakoś bez wyrazu.
-Wyglądasz nie w humorze. Coś się stało? - zauważył James
Syriusz trochę się zmieszał, nie wiedział co powiedzieć, a nagle rozweselić się nie potrafił. Westchnął tylko głośniej. Na co Lunatyk zareagował z troską.
-Oh, a więc jednak?
-Tak... - westchnął głośno.
-No więc...mów.
-To nie takie łatwe. Zrobiłem jak zwykle źle. Znów emocje mną poniosły... - ścisnął delikatnie pięści na szacie - Wolałbym o tym nie mówić. Zapomnę i będzie dobrze.
-Mów. - Rogacz oparł o dłoń, delikatnie przechylając głowę - Bo znając ciebie i twoje pakowanie się w kłopoty to wolimy wiedzieć.
-Ah tak. Ale to na prawdę nie będzie z tego żaden kłopot. Po prostu Regulus...brat mnie wkurzył i go pokarałem w dość...nietypowy sposób. - podrapał się w tył głowy, delikatnie spuszczając wzrok. Jednak ani Remus, ani James się nie odezwali, tylko wyczekująco patrzyli na niego, czekając aż wyjawi im ten sposób. Cierpliwie czekali, nie popędzali go. Widzieli, że nie łatwo jest mu to powiedzieć więc nie napierali. Syriusz westchnął głośno i w końcu wydukał - zgwałciłem... - szybko wtedy skulił się nieznacznie, czując się niemal idiotycznie. Bał się reakcji przyjaciół, chociaż wiedział, że nic złego się nie stanie w tej chwili. Oczywiście obu ich zatkało. Dopiero po jakimś czasie odważyli się odezwać.
-Syriusz... - Remus postawił dłoń na jego ramieniu, przyglądając się jego czerwonej twarzy. - Dlaczego tak trudno tobie panować nad sobą?
-Nie wiem. Po prostu czuję takie coś...i działam. - podniósł wzrok, patrząc na przyjaciela.
-Ah... - poklepał go po ramieniu i westchnął cicho, James już wolał się nie odezwać, przez co zapadła niezręczna cisza, krępująca najbardziej Syriusza.
-No dość tego! Ehh... chyba nie będziemy tego tak przeżywać? - wstał, odstawiając swoją torbę na bok - Chłopaka dupa poboli, zapomni i tyle.
-No ja nie sądzę, Łapo. - spojrzał na niego nieco surowym wzrokiem - Wiesz ile osób od gwałtów popełnia samobójstwa?
-On tego nie zrobi... - wydukał cicho i ponownie usiadł na łóżku.
-Idź go przeproś. - spojrzał na niego spod przymrużonych oczu. Mimo, że zdawał się być najmniej wygadanym Huncwotem, to zazwyczaj jego słowa budziły respekt. No cóż, każdy z nich wiedział, że jest najinteligentniejszy w prawie całej szkole. James gwałtownie spojrzał na Syriusza. Syriusz i przeprosiny? To takie dziwne połączenie. Oczywiście sam Remus też był tego świadom, jednak po chwili tej ciszy powtórzył - Przeproś go.
- Nie! - spojrzał na niego ze zmarszczonymi brwiami. - Co mu niby powiem? Przecież wiesz jaki on jest! Jak reszta rodziny...
-Przeproś! Nie słyszysz co do ciebie mówię?
Syriusz wstał niemal od razu, chociaż się wahał... Oddech od razu mu się przyspieszył i spojrzał jeszcze raz to na Rogacza, to na Lunatyka. Po chwili już przekroczył próg pokoju, a dwaj Huncwoci zostali już sami.
-Myślisz, że zrobi to? - odezwał się dopiero po tym czasie.
-Wiesz, jakoś w to wątpię, ale kto nie próbuje temu się nie udaje.
Minął prawie cały wieczór, a Syriusz jeszcze nie wrócił do pokoju. Jednak nawet nie spotkał swojego brata, wyszedł na błonia i myślał bardzo dużo o zaistniałej sytuacji. Wrócił dopiero nocą, jednak James wtedy jeszcze nie spał, czekał na niego.
-Ej, Łapa...
-Nie śpisz jeszcze? - mruknął cicho, siadając na jego łóżku.
-Czekałem na ciebie... I jak?
-Nijak, siedziałem ciągle na dworze. W sumie nawet nie wiem jakbym mógł go znaleźć.
-Będzie dobrze... - westchnął cicho
-Tak. Będzie. Tylko niepotrzebnie zostałem sam na sam z myślami co tylko pogorszyło mój stan... - spojrzał na śpiącego Remusa i podkradł mu z torby jedną fasolkę.
-My zawsze się wywiniemy, co? - zaśmiał się cicho, by nie zbudzić kolegi - Ale dobra, chodźmy spać.
-Jasne. - kiwnął głową, zjadając fasolkę - Ble...ta chyba miała smak krwi...
Obaj się zaśmiali i położyli się spać, zasypiając bezproblemowo.
Rankiem jak zwykle obudzili się z delikatnym trudem, jednak na Sali byli już rozbudzeni. Właśnie rozchodziła się sowia poczta, która doniosła list Syriuszowi. Zdziwiony tym od razu chwycił go i otworzył, a czytając wyraźnie pobladł na twarzy, co oczywiście zaniepokoiło jego przyjaciół.
-Co jest? - spytał James.
-Kłopoty. - mruknął.
-Jednak - westchnął.
-Muszę pilnie dzisiaj wracać do domu. Podobno nauczyciele o tym wiedzą... - od razu cała trójka spojrzała w ich kierunku, na co widocznie dyrektor pokręcił głową, co mogło być jednoznacznie, że wiedzą, albo się dowiedzą.
-Może to nie chodzi o Regulusa? Mógł raczej nie chcieć nikomu o tym mówić, co mu zrobiłeś... - Remus zmarszczył delikatnie brwi.
-A co niby chcą ode mnie? - prychnął, wstając - No nic. Jakoś to będzie. - westchnął głośno.
-Zjedz coś chociaż... - spojrzeli na niego obaj.
-Straciłem ochotę. Poza tym muszę szybko tam dotrzeć. James i Remus spojrzeli na niego i również wstali, po czym wyszli z Wielkiej Sali. Oczywiście Regulus przyglądał się temu z uśmiechem, jednak ani żaden z Huncwotów nawet nie chciał tego widzieć. Poszli odprowadzić swojego przyjaciela.
-Rzeczy tutaj zostawiam, nie będą mi w domu potrzebne. Nie wiem na ile mnie tam zatrzymają... Ale na pewno coś wykombinuje.
-Ja mam nadzieję... - westchnął James - Będzie nam bez ciebie pusto... i nudno, więc liczymy, że szybko coś wykombinujesz!
-Ja też. Wystarczyło, że nie poszedłeś z nami do Hogsmeade i już było tak pusto.
-Oh, kochani z was przyjaciele. Nie martwcie się, wyjdę z tego~ - uśmiechnął się szeroko i wyściskał ich. - To do zobaczenia!
-Trzymaj się!
Oh wow.no... takiego FF to jeszcze nie czytałam :D Obserwuje i zapraszam do siebie http://aboutseverus.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńTeż od razu zacznę obserwować Ciebie, bo pierwszy rozdział mi się bardzo spodobał :> Jak będę mieć czas to poczytam resztę ;3
Usuńyey, dzięki <3 :D :D
Usuńmega... mocne... :D
OdpowiedzUsuńm a s z t a l e n t xD
i proponuje Rogacza i Lunatyka jak Łapy nie ma... i Syriusza z jakąś kuzynką w domu / chora śmiertelnie w szpitalu ale bardzo ładna, wiesz blada cera itd. => przeczytałabym coś takiego :)
Też myślałem nad Rogacz x Lunatyk ;> Ale to się zobaczy jak będzie mi lepiej z fabułą czy pozostawić akcję w Hogwarcie czy u naszego Blacka.
Usuńnie paczy się tęczówkami :c
OdpowiedzUsuńTęczówka to część oka, a okiem się patrzy. Gorszy błąd byłby szare oko.
Usuń'okiem sie patrzy' to taki sam błąd jak to 'szare oko'
Usuńoj już nie czepiajcie się tak ...
UsuńNo jeżeli Ty patrzysz nogą, czy czymkolwiek innym, a wszystkie części Twoich oczów, białko, źrenica (chociaż ona nie może mieć koloru bo to dziura), spojówka, tęczówka i inne części są jednolitego koloru... :>
UsuńAle ani Syriusz, ani inna postać z Harrego Pottera nie jest kosmitą i bynajmniej nie mam w planach tego, by ktoś się zmienił. :3
przecież ja mówię, że to jest błąd o_O
UsuńNo właśnie, mówisz, że patrzenie okiem to błąd.
UsuńNie no...wiedziałam, że to słodka para Syriusz i Regulus, a teraz jestem jeszcze bardziej pewna x3 Ale biedny Syriuszek, aż strach pomyśleć co go czeka :<
OdpowiedzUsuńBędzie wpierdol~~
UsuńZboczeniec , hahahhahahahaha xd . Może paring Lily x Syriusz i to ostry a James ich przyłapie ?;D
OdpowiedzUsuńBoże, człowieku, ryjesz mi psychike . ; c
OdpowiedzUsuńAle fajne jest. : )
jak tam wena? nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D
OdpowiedzUsuńhttp://aboutseverus.blogspot.com/
Właśnie piszę drugi rozdział, nie martwcie się :D może dziś wieczorem będzie gotowy, ale nie wiem
UsuńSyriusz pisz dalej, bo mi nie ma kto psychiki psuć, no. XD
OdpowiedzUsuńCierpliwości :D
UsuńSyriusz pisz szybciej ten cholerny drugi rozdział. No i musisz kończyć w takim momencie ??
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie jest dość.. osobliwe. Wybacz, nic innego nie przychodzi mi do głowy, przed chwilą przeczytałam, jak to Syriusz zgwacił swojego brata, długo to zajmie, zanim się po tym pozbieram ;_; W każdym bądź razie, z niecierpliwością czekam na następny rozdział(może to ojciec Syriusza zgwałci teraz jego? byłoby słodko) :D /J
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem rozdział troszkę za długi. Ogólnie błędów chyba nie ma. A jeśli chodzi o poprzednie komentarze to nie chodzi o to że patrzenie okiem to błąd tylko, że sformułowanie "patrzenie tęczówkami". Ale mniejsza, nie można się wszystkiego czepiać. Ważne, że jest akcja i nie jest nudno. Pozdrawiam i weny życzę / Ola
OdpowiedzUsuńUuuu. Widzę konkretną opinię, lubię takie :D
UsuńMyślałem nad długością i jak dla mnie jest w sam raz, właśnie zawsze robiłem krótkie, więc dalsze rozdziały pewnie też będą krótsze
Dzięki, dzisiaj raczej już nie napiszę rozdziału, bo jadę, ale to chyba zrozumiałe w wakacje, że czasami może się przedłużyć dodawanie kolejnych rozdziałów ^^
Za długi? Rozumiem, że rozdziały, które zawierają 10 linijek tekstu są w porządku? /Nox
UsuńOk, TEGO się nie spodziewałam. Gwałt na bracie? W dodatku opisany w dość wulgarny sposób, ale rozumiem, że taki styl bloga. Co do błędów- mnóstwo. Brakujące przecinki, błędy logiczne, naruszenia struktury związku, powtórzenia. Przez to naprawdę nie ma przyjemności z czytania. Wiem, że to erotyk i trudno mieć większe wymagania, ale praktycznie nic się nie dzieje. Syriusz zaspał, Syriusz poszedł na pociąg, Syriusz zjadł kolację, Syriusz ukarał brata... Popracuj nad stylem i fabułą, nad ortografią i interpunkcją, a będzie o wiele lepiej. Mam nadzieję, że nie zraziłam moją krytyką ;)
OdpowiedzUsuńJa większych błędów nie widzę i pierwszy raz widzę taką krytykę. A pisałem już od dawna i bardzo dużo, ale skoro twierdzisz, że są błędy...
UsuńA co do fabuły to nie wiem czy zwróciłaś uwagę ale to pierwszy rozdział i napisałem na nagłówku, że będzie widoczna fabuła i akcja, czyli, że oprócz erotyki będzie się coś działo.
Lubię. Lubię wulgarnie, ostro.
OdpowiedzUsuńNa błędy w jakimś stopniu można przymknąć oko.
Mi się bardzo podobało.
Jakie zaklęcie zostało użyte przy tym nawilżaniu?
Kapitanie, wiesz może?